Wpisy w kategorii: Co na sercu leży

Czego wciąż mi brak? Przecież wszystko mam! A jednak, człowiekowi z natury zawsze czegoś brakuje. O 2:00 kiedy wszyscy normalni ludzie już dawno śpią, brakuje kogoś z kim można pogadać o tym co dzisiaj się działo, o marzeniach czy planach na nowy dzień. Kiedy dookoła jest tak cicho, że aż za cicho, nawet nie można zasnąć – człowiek wspomina. Dla mnie wspomnienia są jak cięcie się żyletką. A jednak piszę się na te wspomnienia wiedząc jakie są konsekwencje. Będzie bolało jeszcze długi czas.
Brakuje mi tych oczu, tego łagodnego spojrzenia. Ale to już koniec! Tego już dawno nie ma! Wmawiam sobie, że się zmieniłeś tak nie do poznania. Jednak oczy się nie zmieniają. Może teraz zamiast życzliwości i miłości widziałabym w Twoich oczach jedynie ból, żal i smutek. Lecz byłyby to te same oczy. Te oczy, które spuszczasz w ziemię, gdy mnie mijasz . Tak dobrze znane a zarazem tak obce.

Rozmowa kwalifikacyjna

0

Tak więc pierwszą rozmowę kwalifikacyjną mam za sobą :D Czy było strasznie? Uważam, że straszna była miejscami moja wiedza :) ale towarzystwo i podejście bardzo przyjazne i życzliwe. Czuję jednak to, że ta praca z pewnością nie była mi pisana :D Może następnym razem się uda. Niestety ciężko przekonać do siebie pracodawców, żeby zaprosili na rozmowę jeśli nie ma się doświadczenia. To jest póki co mój wielki ból :/

To cała ja

0

„Serca już nie kładę na dłoni
Nie chcę znów udawać, że nie boli
Sobie kłód nie rzucam pod nogi
Wyszłam, nie wchodzę do tej samej wody”

                                                                                Cleo

Nie mam pojęcia co mnie trzyma. Wspomnienia czy marzenia?
Staram się być twarda, ale moja obojętność kuje serce tak mocno…
Wystarczyłby dzień. Godzina. Chwila rozmowy.
Wtedy wszystkie pytania dostałyby swoją odpowiedź.

I nie żal nic i żal tak wiele.

1

Takie oczywiste a tak walnęło prosto w serce…
W sumie logiczne, że jak już się S zaręczył to za jakiś czas będzie ślub. Ale mimo wszystko dziwnie się odbiera wiadomość, że to za kilka miesięcy. Znowu rozdrapuję stare rany, co mi to da? Tylko sam ból i smutek, jednak nic na to nie poradzę :(

Precz z moich oczu!… posłucham od razu,

Precz z mego serca!… i serce posłucha,

Precz z mej pamięci!… nie tego rozkazu

Moja i twoja pamięć nie posłucha.

 

Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,

Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -

Tak moja postać, im dalej ucieka,

Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.

 

Na każdym miejscu i o każdej dobie,

Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,

Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,

Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

 

Czy zadumana w samotnej komorze

Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,

Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze

Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.

 

Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi

Śmiertelna złowi króla twego matnia,

Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,

Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.

 

Czy to na balu w chwilach odpoczynku

Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,

Obaczysz próżne miejsce przy kominku,

Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.

 

Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem

Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,

Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem,

Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje…

 

A jeśli autor po zawiłej probie

Parę miłośną na ostatek złączył,

Zagasisz świecę i pomyślisz sobie:

Czemu nasz romans tak się nie zakończył?…

 

Wtem błyskawica nocna zamigoce:

Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza

I puszczyk z jękiem w okno zalopoce…

Pomyślisz sobie, że to moja dusza.

Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,

Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,

Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,

Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.

 A. Mickiewicz „Do M…”

Przepraszam

2

Po pierwsze na pewno muszę przeprosić, że tak rzadko ostatnio tu jestem ( w sumie za to że praktycznie mnie nie ma).
Po drugie, dziś ostatni dzień 2015 roku więc musiałabym przeprosić wiele osób za wiele rzeczy, które w minionym roku zrobiłam, lub które zrobić powinnam a tego nie robiłam. Niby Sylwester powinien być dniem zabawy, żegnania się z tym co było i zaczęcia czegoś na nowo, dla mnie jest on w ostatnich latach zawsze dniem rozpamiętywania, nie tylko minionego roku ale ogólnie przeszłości. Niby jestem szczęśliwa, a jednocześnie tęsknię za tym co było. Za problemami, które można było rozwiązać jedną rozmową, za beztroskością życia, za spotkaniami ze znajomymi, które kiedyś organizowało się w godzinę, dziś niestety trzeba z tygodniową zapowiedzią wszystko organizować…
To taki jakiś pesymistyczny lament duszy za którego (po trzecie) przepraszam. ;)
Tak więc mam nadzieję, żeście się dziewczyny za bardzo nie objadły przez święta, albo że to wszystko poszło w cycki ;) A teraz życzę szczęśliwego Nowego Roku. I oby ten 2016 był lepszy niż 2015 ;)

12122575_10156070854245184_7212309913334954914_nWłaśnie skończyłam prawie 2h maraton oglądania zdjęć z lipcowego wesela. I tak się rozmarzyłam, wiadomo że nie na temat ślubu skoro jeszcze nawet nie jestem zaręczona ale zaczęłam się zastanawiać jak moje zaręczyny będą wyglądały.

Czy Łukasz trafi w moje wymarzone zaręczyny czy nie daj Boże poprosi mnie o rękę przy okazji świąt w obecności całej rodziny. :D Ciekawe czy będzie się pytał np. Roksany, Gośki czy Mateusza lub Oli o to jak sobie ten moment wyobrażam, czy zrobi to po swojemu czy posłucha rad Rafała czy mamy :D Najtrafniej chyba mimo wszystko odpowiedziałby mu Sebastian choć nie wiem czy w ogóle chciałby z nim na mój temat gadać.

Nigdy nie poprosił mnie o podesłanie bloga choć mówiłam mu wiele razy, że coś tam sobie czasem skrobię. Tak więc mogę bez oporu tu napisać, że mam cichą nadzieję, że oświadczy się na wakacjach w Chorwacji czy gdzie to tam sobie pojedziemy. Plaża, zachód słońca, bukiet dłuuuugich czerwonych róż (choć raczej w turystycznym miejscu trudno o kwiaciarnię :D ). A co najważniejsze im mniej osób i im bardziej romantyczniej tym lepiej. Słodkie byłoby również jakby się oświadczył w miejscu gdzie nasz związek się zaczął (ze względów sentymentalnych, bo spacer po lesie jednak nie jest szczytem marzeń na miejsce na zaręczyny).

Czy ja się starzeję, że zaczynam myśleć o ustatkowaniu się? Z jednej strony chciałabym jeszcze poimprezować i się pobawić, z drugiej strony jednak wiem, że imprezowanie i tak do niczego poza kacem nie prowadzi. Połączyć Łukasza z imprezowaniem to trochę kiepskie połączenie, może to moja wina, że nie potrafi się przy mnie rozerwać, a może po prostu taki jest i tyle. Więc chyba lepiej dążyć w stronę ustatkowania się niż zabawy.

To tyle odnośnie moich dzisiejszych rozważań. :) Dobranoc :*

Irytacja!!!

2

Co się ze mną dzieje? Moje ulubione słowo w tym tygodniu to irytacja. Irytuje mnie wszystko począwszy od kierowniczki w akademiku, poprzez pomalowany na świeżo pokój w akademiku, zajęcia (głównie angielski), przyjaciółkę której nie umiem powiedzieć czasem nawet tego co chcę bo nie ma czasu na rozmowę, bukmacherka chłopaka czy jego niechęć dotyczącą rozmawianiu o uczuciach (poza mówieniem w kółko „kocham Cię”). Ludzie w najbliższych dniach lepiej zejdźcie mi z drogi! Nie jest to PMS więc jest to tym bardziej groźniejsze w moim wydaniu. Boże pomóż.

Sen

2

Śniłeś mi się dzisiaj. Zaczynam się powoli zastanawiać czy nic innego mi się już nie śni czy po prostu tylko te sny zapamiętuję po przebudzeniu? Kiedyś lubiłam jak mi się coś śniło, teraz tylko sen przynosi mi wspomnienia i świadomość, że Ciebie już nie ma.

Wspomnienia c.d :)

2

Dziewczyny miałyście też kiedyś tak, że poznałyście kogoś w sieci a między wami powstała dość silna więź, która przetrwała do dziś?
Podczas jednej z lekcji informatyki, kiedy był tzw. czas dla każdego mogliśmy przeglądać strony, grać w jakieś gry lub czatować. Nigdy nie byłam za bardzo przekonana do czatu, ale przecież czatowały wszystkie dziewczyny w klasie więc skoro i tak nie miałam niczego ważnego do przejrzenia to również postanowiłam wejść na czat :) Jako pierwszy odezwał się właśnie Damian. Czasu nie mieliśmy za wiele, tak więc wymieniliśmy się numerami i później już jakoś leciało. Może nawet byłam zakochana? Bo jak inaczej nazwać uczucie, gdy siedząc na plaży i patrząc na zachodzące słońce chciałam aby to on siedział obok? Zwracał się do mnie „księżniczko” i rzeczywiście pisząc z nim zawsze czułam się jak księżniczka ;)

„Nic nie muszę.”

2

1308159208_by_kwiatuszek33_600Nie cierpię siedzieć cały dzień sama w domu, bo później za dużo myślę. Tak też dzieje się i dzisiaj. A o czym tak myślę? Wczoraj wyjątkowo M. nie mógł mnie odprowadzić do domu. Odpowiedziałam, że OK skoro musi wracać wcześniej do domu to nie ma problemu (bo w końcu nie ma tak do końca po drodze). Na to mi odpowiedział „Ja nic nie muszę”. Tak więc te słowa dały mi dziś dużo do myślenia. Od… w sumie nawet nie pamiętam kiedy, M. zawsze mnie odprowadza do domu mimo, że NIE MUSI. A ja w sumie mu nigdy nawet nie podziękowałam. Znamy się 18 lat więc nasza znajomość już jest „dorosła” :) Nigdy nie uważałam go za jakiegoś gentlemana (ale trudno się dziwić, w przedszkolu czy podstawówce żaden chłopak nie puszcza Cię przodem a jeśli tak się dzieje to tylko po to, żeby później pociągnąć Cię za warkoczyk :) ) a ludzie się zmieniają, mimo że często przemiana ta zachodzi pod twoim nosem, to ciągle masz przed oczami osobę którą pamiętasz z dzieciństwa. I kiedy to do Ciebie dociera zaczynasz sobie przypominać szczegóły z ostatnich spotkań: komplementy, odprowadzanie pod dom czy nawet miłe pijackie smsy o 3 w nocy. Później zaczynasz się zastanawiać: czemu taki chłopak nie ma dziewczyny i sobie przypominasz, że mimo przebłysków kulturalnego zachowania i przystojnego wyglądu jednak woli życie imprezowicza – singla. :) Dobra powoli kończę zanim za bardzo się wgłębię w temat :) Muszę następnym razem pamiętać, żeby mu podziękować, że mu się chce mnie odprowadzać, bo w sumie to nie musi tego robić :)